Naturalne narodziny bliźniąt – historie mam

Dzisiejszy wpis to historie pięciu kobiet, które urodziły swoje bliźnięta siłami natury. Choć ciąże, szczególnie mnogie coraz częściej rozwiązywane są drogą cesarskiego cięcia, te mamy udowadniają, że nie zawsze tak musi być. Zobaczcie, jak wspominają TEN DZIEŃ.

Michalina, mama czteroletnich bliźniąt, Jakuba i Mateusza. Poród odbył się w 39 tygodniu ciąży dwukosmówkowej, dwuowodniowej. Chłopcy ważyli 3020 oraz 2770 gram, otrzymali 10 i 9 punktów w skali Apgar.
12746503_519181761594808_2129957145_n

Jak wyobrażałam sobie swój podwójny poród? Hmm. Mamy w rodzinie już bliźniaki, które urodziły się przez cesarskie cięcie w 6 miesiącu ciąży. Nastawiłam się, że mnie też to czeka. Dużo czytałam, że ciąże bliźniacze najczęściej kończą się cięciem i też tak się nastawiłam. Cała ciąża przebiegała bardzo spokojnie, w ogóle jakbym nie była w ciąży. Robiłam wszystko do ostatniego dnia, jeździłam autem. W 6 miesiącu miałam już całą wyprawkę i gotowy pokój dla dzieci. W 39 tygodniu rano poczułam pierwszy skurcz. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to skurcz. Nie byłam pewna na 100 procent, bo nigdy wcześniej nie rodziłam. Postanowiłam podjechać najpierw do swojego lekarza, który stwierdził rozwarcie, no i trzeba było pojechać do szpitala. O 16 byłam przyjmowana na porodówkę. USG, ułożenie główkowe, decyzja o porodzie naturalnym. Byłam przerażona, ale nie żałuję. Poszło szybko i nie było tak źle. Do godziny 18 właściwie od czasu do czasu skurcz. Konkretnie zaczęło się o 19, a urodziłam o 20. W porodzie dzielnie towarzyszył mi mąż. Był dla mnie ogromnym wsparciem. Gdy urodziłam pierwsze dziecko, a drugie było jeszcze w brzuchu, byłam szczęśliwa, że z Jakubem wszystko OK. Jednocześnie bardzo martwiłam się o Mateuszka – czy się nie odwróci, czy jednak nie będzie potrzebna cesarka, czy będzie dobrze. Dzięki Bogu trwało to około 2 minut, bo zaraz urodziłam. Różnica między braćmi to 3 minuty.

12695851_518915548288096_1503263222_n

W szpitalu stwierdzili, że takiego porodu nie mieli od 15 lat. Byłam bardzo odporna na ból, poszło bardzo szybko i bez komplikacji. Lekarze z innych oddziałów przychodzili nas poznać, bo doszły ich słuchy, że tak łatwo poszło. Nasza historia była też opisana w gazecie. Po narodzinach czułam wszystko naraz: szczęście, dumę, wzruszenie. Polały się łzy. Czułam ulgę, że już po wszystkim. Wdzięczność, że mam dzieci. Że po roku starań w końcu się udało.
Edyta, mama pięcioletniej Mai oraz dwuletnich bliźniąt, Filipa i Oliwii, urodzonych w 37 tygodniu ciąży dwukosmówkowej, dwuowodniowej, z wagą 2100 i 2200 gram. Oboje otrzymali po 10 punktów w skali Apgar.
inkubator
Poród wyobrażałam sobie spokojny, tyle że nie spodziewałam się, że tak szybko się zacznie i tak szybko wszystko będzie się dziać. Pewnego dnia, czyli 17 lutego 2014 roku cały dzień byłam poza domem. Wieczorem zaczęłam zbierać zabawki po starszej córce. W pewnym momencie, nagle – pach! –  i wody poleciały. O, szok. Pojechałam na porodówkę o godzinie 18 z minutami, a o 20 urodziłam moje bąbelki, całe i zdrowe. Do dzisiaj jestem szczęśliwą mamą trójki dzieci. Dodam, że łatwiej było mi urodzić bliźnięta niż przy pierwszej ciąży córkę.
Pierwszy urodził się Filip no i została Oliwia. Była ułożona w poprzek i już się bałam, że bedzie cesarska przy drugim dziecku. Ale odwrócili ją i poszło wszystko OK. Miałam stracha jak ona się miała urodzić, na szczęście wszystko pomyślnie poszło. Oczywiście od razu dzieci zabrali do inkubatora i w nocy dali mi ich do karmienia. Poród wspominam dobrze, lekarze i położne boskie, miłe, a to się naprawdę rzadko zdarza.
Katarzyna, mama ośmioletniej Oliwii i trzyipółletnich bliźniąt, Kamilka i Bartusia. Chłopcy urodzili się w 33 tygodniu ciąży (dwuowodniowej, dwukosmówkowej) z wagą 2280 i 48 cm i 2340 i 49 cm. Obaj otrzymali po 8 punktów w skali Apgar.
kasia
Przede wszystkim chciałam porodu siłami natury i modliłam się, by obyło się bez jakichkolwiek komplikacji. Ponadto zależało mi, by był przy mnie mąż i tak też było na szczęście. Poród rozpoczął się w szpitalu, gdzie już dłuższy czas leżałam na podtrzymaniu ciąży (3 miesiące od 21 tyg do 33 t.c.). Było to w święto sierpniowe, 15.08. Przy śniadaniu odeszły mi wody. Poród poszedł szybko i sprawnie, gdyż przed 10 trafiłam na porodówkę, a przed 15 urodziłam chłopców. Cały czas był przy mnie mąż – masował, podawał wodę do picia, czule przemawiał, a w punkcie kulminacyjnym obcierał czoło i trzymał za rękę dopingując, gdyż poród musiałam przetrwać bez znieczulenia, by tętno dzieciom nie spadało. A i tak nie mogli mi się wkłuć centralnie, bo żyły pękały. W całym tym szoku nie wiedziałam, kiedy było po wszystkim. A różnica między chłopcami to tylko 4 minuty. Wspominając poród czuję dumę i ogromną miłość do DZIECI oraz wdzięczność mężowi, że był przy mnie od początku do końca. To bezcenne! KOCHAM BARDZO MOJĄ RODZINKĘ.
Magdalena, mama trzyletniego syna o imieniu Luca oraz siedmiomiesięcznych bliźniąt, urodzonych w 38 tygodniu ciąży dwuowodniowej, dwukosmówkowej. Aliyah ważyła 2440 gram, Jacob ważył 2740 gram. Oboje otrzymali po 10 punktów w skali Apgar w pierwszej minucie życia.
12736831_961062143947435_2105854819_o
Mój trzyletni synek nazywa się Luca. Urodził się w 40 tygodniu ciąży. Poród był krótki, trwał 4 godziny i był to poród w wodzie, co przynosiło mi wielką ulgę. Następne plany o ciąży… po 3 latach byłam gotowa. Pierwsza ciąża- wymioty do końca, także wiedziałam
co mnie będzie czekać. Wizyta u lekarza, gratulacje, „jesteś w ciąży, 5 tydzień”. Dwa tygodnie później czułam się bardzo źle,
także pojechałam do lekarza. Mąż został z synkiem w domu. Jak lekarz przyłożył aparat USG, już sama
widziałam, że jest więcej niż jedno. Ale nic, leżę cicho. Czekałam aż lekarz potwierdzi i się nie myliłam. Dla mnie szok. Nie wiedziałam, czy płakać ze szczęścia, czy martwic się jak to będzie, czy sobie poradzimy. Ja tu sama, nikogo do pomocy, jest 3 latek; jak powiedzieć mężowi?
Mężowi kazałam usiąść i dałam mu zdjęcie, a on: „ale tam są 2?” Ja na to: „tak, tam są 2…”
Pierwsze co zrobiliśmy, to się ubraliśmy i poszliśmy na spacer. Wiadomość o bliźniakach była wielkim szokiem dla nas,
ale też i wielkim szczęściem. Mijały dni, ja się coraz bardziej źle czułam,wymioty i bezsenność w nocy. Dały mi popalić i słowa znajomych: „Wyśpij się póki możesz”. Nie, nie da rady. Druga ciąża była piękna, ale i ciężka. W 6 tygodniu dowiedziałam się, że będą bliźniaki dwujajowe, co było szokiem. Czy ja sobie poradzę, jak my sobie poradzimy? Ale tak miało być i bardzo się cieszymy. Początki ciąży były okropne, wymioty, na nic nie miałam siły.  Żadnej pozycji nie mogłam znaleźć, za to w dzień bym spała. A gdy już zaczął się tydzień 30, co tydzień lądowałam w szpitalu na parę dni, bo lekarz wykrył skurcze, podczas gdy ja nic nie czułam. W 32 tygodniu ciąży dostałam sterydy. Aż w końcu przyszedł tydzień 36, zostałam wysłana do szpitala, skurcze były coraz większe i częstsze. W szpitalu, pod koniec 36 tygodnia już nie dałam rady chodzić. W niedzielę w 36+6 tygodniu dowiedziałam się, że w następny dzień, w poniedziałek, w tygodniu 37+0 poród będzie wywoływany. Córka leżała ładnie, główką w dół. Synek był zaś nóżkami w dół. Także w poniedziałek się zaczęło. 9:30 kroplówka, która co godzinę była zwiększana. O 11 przyszedł anestezjolog i było robione PDA (znieczulenie). Od początku wywoływania śmiałam się, żartowałam, nie obawiałam porodu. Około 15 zaczęły się już skurcze. Zostałam przeniesiona na porodówkę, na salę obok. Tak jak się nie spodziewałam, mała wyszła szybko, o 15:31 już była. U synka skurcze zanikły, była zwiększona kroplówka. Jak już lekarz wspomniał wcześniej, dziecko może odwrócić się w trakcie porodu, ale nie musi. Jacob nie odwrócił się i urodził się nóżkami, tak jak było to brane pod uwagę. To odczułam już bardziej, bo niestety nóżki musiały zostać wyciągnięte. Dzieciaki były od razu ze mną i nie żałuję, że poród był naturalny. W Niemczech lekarze nie maja nic przeciwko temu, jak dzieciom nic nie zagraża. Dziwię się, że w Polsce tak nie jest. Spotkałam się tu z ocenami, że „jak tak mogłam, że to niebezpieczne”… A poród bym mogła teraz przeżyć jeszcze raz, to piękne uczucie. Gdy urodziła się córka, była jak każde dziecko zabrana na kontrolę do pediatry (tu tak zwane u1), wówczas poszedł na krótko mąż do niej. W tym czasie ja musiałam się skupić na synku i wiedziałam, że córka jest w dobrych rękach.  W międzyczasie położne informowały mnie o wszystkim. Po narodzeniu synek został również zabrany do pediatry. U mnie odbywała się reszta i miałam zaraz małą na rękach. Po 10 minutach miałam również synka. W 4 dobie wróciliśmy wszyscy do domu. Teraz dzieci maja 7 miesięcy i są zdrowymi, żywymi dzieciakami, a trzylatek dumnym starszym bratem. A wspominając mój poród z miłą chęcią cofnęłabym się w tej chwili do tego pięknego momentu.
Agata, mama 27-miesięcznych bliźniąt, Jasia i Franka, urodzonych w 35 tygodniu ciąży dwuowodniowej, dwukosmówkowej, z wagą 2100 i 2150 gram. Otrzymali 8/10 punktów w skali Apgar.
12746565_1073274439390683_1925491776_n
Marzył mi się poród siłami natury, ale do końca nie było pewności jak ciąża zostanie rozwiązana. Mój ginekolog mówił, że jak dotrwam do 37 tygodnia to wtedy się wszystko okaże. Do szpitala na obserwację trafiłam w 33 tygodniu i pozostałam w nim już do rozwiązania. Nie było żadnych oznak, że urodzę wcześniej niż w tym planowanym 37 tygodniu. Ordynator na każdym obchodzie twierdził, ze poród będzie naturalny, bo główki chłopców są ułożone w dół. Nie chciał słyszeć o cesarce. Trochę byłam przerażona, miałam obawy. Z każdej strony słyszałam, ze to niebezpieczne, że drugie dziecko może się obrócić nóżkami, że może zostać podduszone. Na trzy dni przed porodem, na noc podali mi kroplówkę z magnezem z powodu skurczy, które wyszły na KTG, ale których ja nie czułam, bo były chyba słabe. Na następny dzień okazało się, że wycofali fenoterol, który mi podawali przez ten okres w szpitalu i nie wiem, czy z tego powodu, ale w nocy złapały mnie skurcze i wzięli mnie na porodówkę. Rozwarcie było małe, skurcze nad ranem ustały. Przez cały następny dzień czułam się dobrze, byłam pewna, że to fałszywy alarm, że to jeszcze nie teraz. Następnej nocy znów miałam skurcze, ale nie zasygnalizowałam tego, bo pomyślałam, że to takie przepowiadające i ustaną jak poprzednie. Rzeczywiście nad ranem ustały, zrobili mi KTG, sprawdzili rozwarcie, które wciąż było małe. Może godzinę po badaniu poczułam jakby mi coś pękło i zaczęły się sączyć wody płodowe. Przerażona wybiegłam na korytarz i zaczęłam krzyczeć, że wody mi odeszły. Szybko zabrali mnie do zabiegowego, zrobili USG, żeby upewnić się jak chłopcy są ułożeni i na wózku wywieźli na porodówkę. Wszystko działo się  bardzo szybko, atmosfera była trochę nerwowa, ja byłam w totalnym szoku. Na sali był ordynator, dwóch lekarzy ginekologów, dwie położne, dwóch stażystów i neonatolog. Wszyscy uczestniczyli w porodzie. Nie zdążyłam poinformować męża, który i tak by nie zdążył przyjechać, bo rodziłam w innym mieście. Pamiętam, jak się bałam i mówiłam położnej, że z bólu zemdleję, bo mi słabo i niech mi zrobią cesarkę. Uśmiechnęła się i powiedziała, że na pewno nie zemdleję i dam rade. Pokazała, jak mam oddychać i przeć- pamiętam, że bardzo się skupiłam i robiłam wszystko co mi każe dokładnie. Byłam bardzo zdeterminowana i skupiona na parciu i oddechach. Gdy urodził się pierwszy syn, pamiętam jak ordynator się gwałtownie podniósł i delikatnie zaczął naciskać na brzuch i kazał przeć. Za 5 minut urodził się drugi syn. Pamiętam tą ulgę jak usłyszałam jego płacz i na sekundę położna przyłożyła mi go do twarzy, żebym go pocałowała. Od razu ich zabrali i wywieźli do inkubatorów. Nie zapomnę tego widoku jak „wyszli” na świat – wyglądali jak takie małe kociątka, drobniutkie i chudziutkie, bez włosów i duże różowe usta, które mają cały czas. Zaraz po tym urodziłam łożysko, które ku mojemu zdziwieniu było jedno. Jeden z lekarzy pogłaskał mnie po głowie niczym ojciec i powiedział „mamuśka dałaś radę” i ciepło się uśmiechnął. Taki gest był mi potrzebny. Neonatolog też się uśmiechał i gratulował. Zadzwoniłam do mamy i męża i dalej nie pamiętam. Chyba usnęłam. Byłam bardzo osłabiona, zawieźli mnie na salę matek, dwa razy próbowałam wstać do toalety i dwa razy zemdlałam. Położna wzięła mój telefon i poszła zrobić zdjęcie chłopakom – leżeli w jednym inkubatorku. Lekarka przyszła poinformować o stanie zdrowia chłopców. Oddychali samodzielnie, stan oceniła na stabilny. Położna odgrzała mi obiad, zjadłam z wielkim apetytem. Potem na wózku zawieźli mnie do chłopców. Jak ich zobaczyłam to byłam w wielkim szoku, nie umiałam nazwać emocji jakie mną targały. Chyba to do mnie nie docierało. Swoją drogą byłam młoda, miałam 23 lata i nie zdawałam sobie sprawy z wielu rzeczy. Żałuję, że nie było przy porodzie męża (który zresztą nie chciał być) lub mamy, która by mi opowiedziała więcej niż zdołałam w tym szoku zapamiętać. Czuję radość i dumę, że dałam radę sama,  że to był mój pierwszy poród i taki poważny, bo podwójny. Akcja porodowa trwała ponad 3h od momentu odejścia wód płodowych, więc szybko i sprawnie wszystko przebiegło. Dziękuję Bogu, że się udało i chłopcy są zdrowi i lekarzom, że profesjonalnie podeszli do porodu. Szkoda, że nie było mi dane przytulic dzieci po porodzie, oswoić się, poczuć ich zapachu- brakowało mi tego. Płakałam jak widziałam matki z maluszkami na sali, ale to też kwestia hormonów po porodzie i szoku.

Dziękuję, dziewczyny za te wzruszające historie. Myślę, że dodałyście otuchy wielu przerażonym mamom:)

Podziel się
  • http://www.anjanka.pl anjanka

    Podziwiam bardzo te panie. Za to, że się zdecydowały. Ja bym się obawiała, że będą problemy. Wiem, że kiedyś kobiety i trojaczki musiały urodzić SN, ale teraz nie muszą, na dodatek wiele się słyszy o problemach przy takim porodzie ciąży mnogiej. Cóż… chylę czoła i podziwiam

  • http://izasmile.blog.pl/ IZASMILE

    Ogromny szacunek dla tych mam! 🙂

  • Angelika Karpluk

    Ja również urodziłam naturalnie blizniaki parke 2k2o w 37+0 pierwszy poród. 3.30h 10 pkt obydwoje 2680 i 3000 . Pozdrawiam Angelika Karpluk Gdynia 😉

Polub Elementarz

Hurra chcesz mnie polubić
Hurra chcesz mnie polubić
INSTAGRAM

Chmurka

adaptacja do przedszkola Baleron białoruski z szynkowara; karkówka z szynkowara bank mleka; mleko matczyne; Salma Hayek karmi piersią; karmienie czyjegoś dziecka bezdech bicie dzieci blendowanie chłopiec bawi się lalkami; co robić z dzieckiem czworaczki z Bydgoszczy; czworaczki; pomoc dla czworaczków czytanie dziecku; jak zachęcić do czytania domowa mielonka tyrolska; mielonka z szynkowara etykietowanie dziecka; rola ojca w życiu dziecka gotowanie dla niemowlaka instagram jak skutecznie i bezpoleśnie popełnić samobójstwo; jak się zabić; jak odebrać sobie życie jak wykąpać bliźniaki jak wyrwać mleczaka jak zwiększyć szansę na bliźniaki karmienie piersią trojaczków; karmienie tandemowe; jak karmić trojaczki kolka niemowlęca; sposoby na kolkę; sab simplex; biały szum najtrudniejsze w wychowaniu bliźniąt narodziny niebanalny prezent; prezent dla babci; prezent dla dziadka niebezpieczne środki czystości; naturalne środki czyszczące odpieluchowanie bliźniąt; nocne odpieluchowanie; nauka korzystania z nocnika pasztet dla niemowlaka; pasztet dla dziecka; domowa vegeta pierwsza zupka Polisport Wallaby Evolution prezent dla dwulatka; prezent na 2 urodziny rozszerzanie diety Rummikub; gra rodzinna; fajna planszówka samobadanie piersi; samobadanie jąder; gra wstępna śmierć w nagrzanym samochodzie spanie z dzieckiem; współspanie; dzielenie snu; bliskość w nocy strzykawka talk-show; prawda w mediach; najpopularniejszy talk-show tort usypianie przedszkolaka wagon Step2; dla bliźniąt; wózek dla bliźniaków warzywa na balkonie; kreatywne zabawy ekologiczne Wielkanoc współspanie bliźnięta zabawki do kąpieli; Lilliputz; Wężowa wyspa; Fisher Price; Hot Wheels; Przyjaciele z wanny zapiekanka z cukinii; obiad z cukinii; cukinia na kanapki ziemniaczki pieczone po żydowsku; ziemniaki po żydowsku