Kompot z maku czy „niech się wypłacze”? O nauce zasypiania.

DSC_1209

Każdy rodzic czeka z niecierpliwością na noc, którą jego dziecko spokojnie i bez pobudek prześpi. Jednych ta przyjemność spotyka wkrótce po narodzinach malucha, inni (uwierz, że jest to większość!) muszą czekać na to wiele miesięcy. I choć ci pierwsi często sukces przypisują sobie (wieczorne rytuały, trening zasypiania, kojąca atmosfera…), tak naprawdę nocne budzenie w większości przypadków jest wrodzone i mija wraz z rozwojem układu nerwowego.

Zachęcona przechwałkami innych rodziców na forach, doprowadzona do skrajnego zmęczenia i rozpaczy sama poszukiwałam odpowiedzi na pytanie, dlaczego moje dziecko budzi się tak często i co z tym zrobić. Było to pięć lat temu, syn miał kilka miesięcy, a ja nie wiedziałam, że na pierwszą przespaną noc przyjdzie mi jeszcze poczekać dwa i pół roku. W tym czasie poznałam wiele opinii na ten temat, od tak absurdalnych jak „dziecko jest przełamane i trzeba szukać szeptunki”, poprzez „przyzwyczajenie do piersi w nocy”, „za ciemno”, „za jasno” po „musi z tego wyrosnąć, to normalne”.

Intuicyjnie czułam, że trzeba to przetrwać, organizując życie tak, by zasypianie i nocne pobudki były jak najmniej męczące. Dobre rady, zgodnie z którymi miałam po prostu włożyć dziecko do łóżeczka i poczekać aż zaśnie oraz nie reagować na jego nocne płacze były nie do zaakceptowania. Intuicja (i chyba też zdrowy rozsądek) podpowiadały mi, że to nieludzkie i szkodliwe. Jak sama mogłabym ufać komuś, kto nie reaguje na moje wołanie? Dla kogo moje potrzeby są nieważne? Kto chce mnie się pozbyć w imię spokojnej nocy i dlatego zamyka mnie w miejscu, z którego nie mogę się wydostać, choć rozpaczliwie o to wołam? Czy chciałabym z tą osobą jeszcze rozmawiać? A może w ogóle przestałabym się komunikować, udając, że nic nie czuję. Prawdopodobnie wkrótce naprawdę przestałabym czuć cokolwiek, uznając emocje za coś, co należy stłumić.

Nieco bardziej cywilizowaną wersją „uczenia dziecka ładnie spać” wydawała się metoda 3-5-7. Sprawiała wrażenie wręcz naukowej, a to dzięki zegarmistrzowskiej precyzji połączonej z farmaceutyczną dokładnością. Zgodnie z tą metodą należało pozwolić dziecku płakać przez 3 minuty, następnie można było pozorować zainteresowanie, wykonując określone ruchy: głaskanie po pleckach, szeptanie do uszka, nie pamiętam dokładnie co jeszcze. Po ściśle określonej chwili trzeba było znowu wyjść, tym razem na dłużej. I tak do skutku – czyli uśnięcia. Miało to nauczyć dziecko samodzielnego zasypiania i przesypiania nocy, z szaloną – ponoć- skutecznością (rozmawiając z rodzicami dowiaduję się, że ta skuteczność, przynajmniej długoterminowa, to mit). Poznałam jeszcze kilka innych wersji „treningu zasypiania”, wszystkie uwzględniały konieczność ignorowania dziecka, choć niektóre pozorowały zainteresowanie (co, szczerze mówiąc, pomagało bardziej rodzicom uniknąć wyrzutów sumienia – „no przecież wchodzę, głaszczę” niż dzieciom spokojnie zasnąć).

Żadna z tych metod, na szczęście, nie skradła mojego serca nie zamieniła mojego serca w kamień.

Dziś na szkodliwość tych metod mamy dowody nie tylko intuicyjne i racjonalne, ale także – naukowe.

Udowodniono, że pozostawianie płaczącego dziecka samemu sobie powoduje m.in.:

– niszczenie układu nerwowego rozwijającego się niemowlęcia (uwalniany w czasie stresu hormon – kortyzol – niszczy połączenia neuronalne)

– zaburzenie reakcji dziecka w sytuacjach stresowych na całe przyszłe życie (m.in. poprzez zakłócone działanie nerwu błędnego, co może skutkować wieloma problemami jak choćby zespołem jelita drażliwego)

– kłopoty z autoregulacją dziecka (pozostawione bez utulenia dziecko nie uczy się uspokajania, tj. przywracania równowagi układu nerwowego i całego ciała)

– niszczenie zaufania dziecka – do siebie, do rodziców, do całego świata (poczucie sprawczości i własnej wartości jest obniżone)

– obniżenie poczucia bezpieczeństwa dziecka

– obniżenie wrażliwości rodzica na sygnały wysyłane przez dziecko (niszczenie więzi rodzic – dziecko powoduje utratę zdolności odczytywania i odpowiadania na potrzeby dziecka)

– większe zagrożenie depresją w przyszłości

– obniżenie inteligencji (!), zdolności społecznych i empatii dziecka

Może myślisz teraz…hmm, co ona wypisuje. Niemożliwe, by kilka wieczorów płaczu dało tak katastrofalne skutki. To tylko płacz. A ja powiem Ci, to nie TYLKO płacz. To AŻ brak Twojego dotyku, głosu i czułości wtedy, gdy dziecko ich potrzebuje. Pewnie słyszałeś o badaniach dzieci, które były zadbane fizycznie, ale pozbawione bliskości i dotyku. Większość z nich zmarła w pierwszym roku życia.

Być może wielu płaczącym w samotności niemowlętom nic się nie stanie. Przecież na poczucie bezpieczeństwa, reakcje w sytuacjach stresowych czy relacje społeczne wpływa wiele czynników, nie tylko to, czy rodzice reagują na płacz, czy nie. Naukowcy nie są też w stanie ocenić, jak długo niemowlę może płakać bez szkody dla organizmu (mówimy oczywiście o płaczu, którego nikt nie próbuje utulić).

Być może więc tym niemowlętom nic się nie stanie, tak jak nie stało się tysiącom dzieci, które niegdyś utulano kompotem z maku.

Wolę nie sprawdzać na własnych dzieciach. Skoro mnie wołają (czyt. płaczą dłużej niż kilka chwil), widocznie potrzebują, bym była blisko. Dobrowolnie zdecydowałam się być mamą. Dzieci nie są intruzami a moją radością, tak w dzień jak i w nocy. Nie wyobrażam sobie zostawić ich wołania bez odpowiedzi bez względu na to, czy słyszę „Mamo, potwory są pod łóżkiem, boję się, przyjdź”, czy po prostu niemowlęcy płacz. Zdążę się jeszcze wyspać, a za tymi pobudkami pewnie kiedyś zatęsknię.

Więcej o niebezpieczeństwach „wypłakiwania” oraz znaczeniu wczesnych, pozytywnych doświadczeń dziecka na jego przyszłe życie możesz poczytać tutaj (Harvard University) i tutaj (Psychology Today).

Podziel się
  • psycholog na macierzynskim

    O 🙂 a ja dziś pisałam o naszym zasypianiu właśnie 🙂 Dobrze że o tym napisałaś. Dla mnie też zostawianie płaczącego dziecka jest nieludzkie. Ale ma też wrażenie, że teraz chyba mało który rodzic stawia jednak na tak drastyczne metody. Bardziej chyba teraz dyskusja toczy się wokół kwestii czy spać z dzieckiem czy nie a nie czy reagować na jego płacz. Może jestem idealistką, ale żywię głęboką nadzieję, że tak właśnie jest 🙂 Pozdrawiam 🙂

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Spieszę donieść,że jesteś idealistką.Wiem to już po dyskusjach o wpisie poza blogiem:/To pisałam ja,psycholog po macierzyńskim,ale jeszcze na urlopie;)

      • psycholog na macierzynskim

        Ja chętnie poczytam, podeślesz mi linka?

        • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

          Przez pomyłkę usunęła swoją odpowiedź:) To dyskusja na grupie zamkniętej, niestety nie mogę podać linka:(

          • psycholog na macierzynskim

            Czyli ktoś coś o kimś… trochę to słabe, mówią o Tobie, ale niestety nie możesz wziąć udziału w dyskusji.

          • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

            Nie,nie.Ja należę do grupy i dyskutuję,ale uczciwie nie wynoszę stamtąd treści.Osoby,którym metoda „się sprawdziła” negują skutki uboczne,niestety.Faktom jednak nie da się zaprzeczyć.Ja nie muszę nikogo przekonać,mnie zaś te badania przekonują,ponadto są zgodne z moją intuicją i zdrowym rozsądkiem.

          • psycholog na macierzynskim

            hm… chyba się nie do końca zrozumiałyśmy, więc prostuję. Po pierwsze zgadzam się z Tobą w kwestii tego że najważniejsze jest żeby odpowiadać na potrzeby dziecka i nie zostawiać go samemu sobie kiedy płacze. To czy dziecko śpi w łóżeczku, łóżku, obok łóżka czy jeszcze tam gdzie indziej jest sprawą drugorzędną. Szczerze to ucieszyłam się, że ktoś w mądry sposób podejmuje podobny temat. Być może w moim pierwszym komentarzu pod Twoim postem to nie do końca wybrzmiało. Po drugie w swoim poście opisałam po prostu moje własne doświadczenia w tym zakresie bez narzucania komukolwiek że tak jest dobrze a inaczej jest źle. Pod koniec to podkreślałam zresztą, że każda z nas musi znaleźć swoje własne sposoby na te różne problemy. Wydźwięk posta miał być przede wszystkim taki, że trzeba w tych kwestiach ufać sobie. Być może to też nie do końca wybrzmiało.

            No i na przyszłość proszę o komentarze pod postem. Ja jestem otwarta i na krytykę i na dyskusję, tylko chciałabym mieć szansę się do niej odnieść. Wydaje mi się że tak jest bardziej uczciwie.

            Pozdrawiam 🙂

          • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

            To nie od Tobie i Twoim komentarzu jest dyskusja,tylko o moim wpisie!Teraz się rozumiemy?;)

          • psycholog na macierzynskim

            aaaa rozumiem 🙂 kurcze, było strasznie zrobiło się śmiesznie 😉

  • ….l

    Zgadzam sie z tekstem w 100%! Jak mozna zostawic dziecko, takie bezbronne? Trzeba sie postawic w miejscu takiego dziecka, ono tez czuje.

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Czuje,a nie potrafi wyrazić inaczej niż płaczem.A tu -uczy się nie płakać, bo nie warto.Ehh…

  • gabistworkowo.blogspot.com

    U nas było tulenie na rękach, kołysanie i… mp3 z dźwiękiem suszarki 😛

  • http://about.me/lavinka lavinka

    Mnie bardzo pomogła książka Tracy Hogg. Opisała różnice między niemowlakami. Że różne dzieci potrzebują różnego traktowania. I zanim się w ogóle pomyśli o ich samodzielnym śnie, trzeba najpierw poznać ich wewnętrzny rytm dnia, a nie na siłę w niego ingerować. Dopiero później można wprowadzać drobne korekty, ale klucz do snu dziecka tkwi w nim samym i trzeba go odnaleźć na własną rękę. Wiele dzieci nie śpi z powodu przekarmienia piersią (chodzi o niewłaściwe odczytywanie sygnałów przez matkę i np. wciskanie dziecku piersi za każdym razem, gdy zapłacze, bez sprawdzenia, czy na pewno jest głodne), problemów jelitowych, nadmiaru bodźców, czy wielu innych przyczyn. Mało kto wie, że czarno-czerwono-biała pościel jak i każda inna bardzo kontrastowa i silnie kolorowa jest częstym powodem przestymulowania niemowląt, a w efekcie generuje problemy z wejściem w fazę snu głębokiego, przez co dzieci śpią tylko w pierwszej fazie i są w zasadzie totalnie wykończone, a tylko wypoczęty człowiek dobrze śpi).

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Do mnie Hogg nie przemawia. Tzn. proponuje inne podejście do rodzicielstwa niż mi odpowiada. Ale na pewno warto sięgać do różnych źródeł, przepuścić to przez zdrowy rozsądek i wyczucie własnego dziecka, wybrać to, co wartościowe. Nie ufać ślepo temu, co ktoś pisze – a niestety taką tendencję mają młode mamy (co zrozumiałe). Dodam tylko, że zgodnie z obecną wiedzą o laktacji, nie da się przekarmić dziecka piersią. Poza tym, pierś to nie tylko pokarm i warto karmić na żądanie (no,ale to wyklucza godzinowe ustawienie dziecka, Tracy mogłaby nie być zadowolona;)

Polub Elementarz

Hurra chcesz mnie polubić
Hurra chcesz mnie polubić
INSTAGRAM

Chmurka

adaptacja do przedszkola Baleron białoruski z szynkowara; karkówka z szynkowara bank mleka; mleko matczyne; Salma Hayek karmi piersią; karmienie czyjegoś dziecka bezdech bicie dzieci blendowanie chłopiec bawi się lalkami; co robić z dzieckiem czworaczki z Bydgoszczy; czworaczki; pomoc dla czworaczków czytanie dziecku; jak zachęcić do czytania domowa mielonka tyrolska; mielonka z szynkowara etykietowanie dziecka; rola ojca w życiu dziecka gotowanie dla niemowlaka instagram jak skutecznie i bezpoleśnie popełnić samobójstwo; jak się zabić; jak odebrać sobie życie jak wykąpać bliźniaki jak wyrwać mleczaka jak zwiększyć szansę na bliźniaki karmienie piersią trojaczków; karmienie tandemowe; jak karmić trojaczki kolka niemowlęca; sposoby na kolkę; sab simplex; biały szum najtrudniejsze w wychowaniu bliźniąt narodziny niebanalny prezent; prezent dla babci; prezent dla dziadka niebezpieczne środki czystości; naturalne środki czyszczące odpieluchowanie bliźniąt; nocne odpieluchowanie; nauka korzystania z nocnika pierwsza zupka Polisport Wallaby Evolution rozszerzanie diety Rummikub; gra rodzinna; fajna planszówka Sala Zabaw w Lublinie; wyniki konkursu samobadanie piersi; samobadanie jąder; gra wstępna śmierć w nagrzanym samochodzie spanie z dzieckiem; współspanie; dzielenie snu; bliskość w nocy strzykawka talk-show; prawda w mediach; najpopularniejszy talk-show tort usypianie przedszkolaka wagon Step2; dla bliźniąt; wózek dla bliźniaków warzywa na balkonie; kreatywne zabawy ekologiczne weleda Wielkanoc współspanie bliźnięta zabawki do kąpieli; Lilliputz; Wężowa wyspa; Fisher Price; Hot Wheels; Przyjaciele z wanny zapiekanka z cukinii; obiad z cukinii; cukinia na kanapki ziemniaczki pieczone po żydowsku; ziemniaki po żydowsku