„Gdybym wiedziała, że ona nie da rady…zatrzymałabym ją w brzuchu”

heidi

„Motyl błyszczy obok nas, jak promień słońca…przez krótki moment jego wspaniałość i piękno są częścią naszego świata…a później znów odlatuje i choć chcielibyśmy by został, jesteśmy wdzięczni, że mogliśmy go w ogóle zobaczyć”. Autor nieznany

Historia, którą Wam opowiem, dzieje się naprawdę. Jej bohaterka (unikająca motyli i koloru różowego) jeszcze rok temu wiodła życie tak spokojne jak tylko można to sobie wyobrazić przy dwójce małych chłopców. Być może podobne do mojego i Twojego. Posłuchajcie.

„11 Grudnia 2015. Bocian Wylądował.

Keith i ja, absolutnie podekscytowani, ogłaszamy bezpieczne narodziny naszej córeczki, znanej jako Czekoladowy Mus. (…) Powitajcie Ally Louise Smith.”

Dziewczynka urodziła się w 28 tygodniu ciąży, ważąc zaledwie kilogram. Oddychała samodzielnie i radziła sobie doskonale. „Czujemy się tacy szczęśliwi, że Ally do nas dołączyła”, pisała Heidi na swoim blogu.

Jednak by tak się stało, 3 miesiące wcześniej mama dziewczynki podjęła odważną decyzję. Była w 3 miesiącu ciąży, gdy wykryto u niej ekstremalnie złośliwego, rzadkiego raka zapalnego piersi (inflammatory breast cancer). „Niczego nie sugeruję, ale wiele kobiet w Pani sytuacji rozważyłoby aborcję, by móc podjąć właściwe leczenie”, usłyszała od lekarza. „Było to dla mnie cholernie proste. Nie. Nie, dziękuję. Jedziemy dalej”, odparła Heidi.

Nastąpiły liczne konsultacje i badania. Kobieta wciąż nie doceniała powagi sytuacji. Do czasu, gdy doktor onkolog opowiedziała jej, jak będzie wyglądało leczenie. Plan był następujący: Heidi przejdzie 4 cykle chemioterapii, około 30 tygodnia ciąży urodzi dziecko (które będzie potrzebowało intensywnej opieki przez mniej więcej 3 miesiące), następnie otrzyma agresywną chemioterapię, zostanie poddana mastektomii, radioterapii i leczeniu hormonalnemu oraz sterydowemu. „Ja pierdolę! Będę łysą, trzęsącą się tłustą masą, której może urosnąć broda. Zajebiście…”, pomyślała Heidi. „…Ach, oczywiście jeśli okaże się, że mimo to rak się rozwinął, będziesz nieuleczalna. Jakieś pytania?”, zakończyła pani doktor.

Trochę ponad pół roku wcześniej, karmiąc pięciomiesięcznego synka zwanego Kartofelkiem, Heidi zauważyła zaczerwienienie pojawiające się na piersi. „Świetnie, mam chrzanione zapalenie!”, pomyślała. Rozmawiając ze znajomymi, które już to przechodziły usłyszała, że pewnie bardzo ją boli i ma gorączkę. „Nie miałam. Przypomniałam sobie wtedy, jak twarda jestem i przecież nie odczuwam bólu jak zwykli śmiertelnicy. Byłam pewna, że samo przejdzie i tak to zostawiłam”. Jednak zaczerwienienie nie przeszło przez kolejne dwa miesiące. Wtedy Heidi odwiedziła lekarza. Ten zdiagnozował ją w „nanosekundzie”, zanim (nieco przymuszony) spojrzał na pierś. „To zapalenie piersi”, stwierdził, bagatelizując wątpliwości pacjentki, takie jak czas trwania zmiany, jej rozszerzanie się, brak bólu i gorączki oraz fakt, że dziecko nie może jeść z tej piersi (co najwyżej gryzie brodawkę). Zrażona przebiegiem wizyty Heidi udała się do innego lekarza, tym razem kobiety. Ta zbadała ją bardzo starannie i przeprowadziła dokładny wywiad. „Zapalenie piersi”, stwierdziła, co uspokoiło Heidi. Doktor przepisała antybiotyk i kazała zgłosić się  przypadku, gdyby zmiany nie ustąpiły.

W czerwcu Heidi wraz z rodziną przeprowadziła się w okolice Bristolu, w rodzinne strony (przed narodzinami chłopców pracowała w Metropolitalnej Służbie Policyjnej, w Londynie). Jak żartobliwie pisze, zrobiła to z nadzieją na darmową pomoc przy dzieciach i balangi. „Zapalenie” nie przechodziło. Co więcej, Heidi zauważyła, że jej brodawki cofają się, a na skórze piersi pojawiają się wgłębienia. Wkrótce też okazało się, że jest w ciąży. Po powrocie z Hiszpanii, gdzie odwiedzała rodzinę, wybrała się do kolejnego lekarza. Kobieta zbadała ją i powiedziała, że również jest karmiącą matką i nie uważa, by mogło być to zapalenie. Wysłała Heidi na biopsję.

„Pojechałam do kliniki w Bristolu. Siedząc w poczekalni wśród wielu staruszek czułam się winna, że zajmuję numerek jakiejś starej Doris, naprawdę potrzebującej pomocy”. Po przejściu wszystkich procedur i badaniu poinformowano Heidi, że konieczne jest pobranie próbki i znieczulenie zaboli. Okazało się jednak, że kobieta nie poczuła nic a nic. To wydało się jej dziwne. Dodała do tego mowę ciała personelu oraz intonację pytań, które zadawali… „zanosi się na złe wieści”, pomyślała.

Wyniki miały być do odebrania 11 września. „Oczywiście zrobiłam to, co zrobiłaby każda ciekawska 32-latka…wyguglowałam! Ostrożnie wybierałam rzetelne, znane strony, pomijając takie jak  >maszprzewalone.com< i >powolnabolesnasmierc.org<.” Pośród opisu wielu schorzeń Heidi znalazła mały paragraf o raku zapalnym piersi. „W skrócie głosił on, >to jest taki, jakiego naprawdę nie chcesz mieć< oraz >najprawdopodobniej umrzesz<. Bla bla bla. Tu są symptomy. Masz je wszystkie. O rany. Ale to może być też infekcja, więc jeszcze nie panikuj. Zrobiłam to, co większość racjonalnych ludzi. Spanikowałam”.

Niestety, straszna internetowa diagnoza się potwierdziła. Pewnego wieczoru Heidi, tuląc syna zastanawiała się nawet, „jak do cholery matki żegnają się z dziećmi? Szczególnie jeśli są one za małe by móc je pamiętać?” Szczęściem w nieszczęściu było to, że maleństwo w brzuchu – dziewczynka, jak się okazało – rosło zdrowo i miało się dobrze. Heidi przyjmowała chemię zwaną „czerwonym diabłem”. Niedługo jednak okazała się ona nieskuteczna i należało jak najszybciej zmienić ją na inny lek – herceptynę. „Dzieciaki i herceptyna nie idą w parze. To tak jakby dać weganinowi wieprzowinę. Wiesz, że oni tego potrzebują, ale gdyby ją spożyli, ich dusza by eksplodowała. Beznadziejna analogia. Sami widzicie, ta wiadomość mnie rozwaliła. Sytuacja jest taka. Czekoladowy Mus będzie miał jutro 27 tygodni i plan jest taki, by opuścił Gwiazdę Śmierci w następny piątek (…) To oznacza, że urodzi się 12 tygodni przed czasem. To jest, moi drodzy, przerażające. Tak samo jak to, że jeśli poczekamy z narodzinami do Nowego Roku to jest ogromne ryzyko, że przegapię moją szansę na terapię. Więc co ja robię na tej łódce? Najchętniej uciekłabym na brzeg, schowała się pod palmą, opalała moją łysą głowę i czytała kindla do czasu aż to się wszystko skończy. Tymczasem muszę podjąć decyzję, która zadowoli wszystkich. Naprawdę pragnę być tu dla moich dzieci i dla Keitha, by powstrzymać go przed noszeniem skarpetek tak długo, aż się zedrą i zaczną przypominać japonki. Muszę też dać Czekoladowemu Musowi jak największą szansę. Zatrzymaliśmy dziecko z jakiegoś powodu i ten powód się nie zmienił. Nasze dziecko jest warte ryzyka.”

9 dni później bocian wylądował. Ally odziedziczyła po mamie nos, ale miała dużo więcej włosów. Radziła sobie świetnie. Heidi chodząc na oddział intensywnej terapii wcześniaków za każdym razem mijała tablicę ze zdjęciami dzieci, które przyszły na świat ekstremalnie wcześnie, a dziś miały się dobrze. Nie mogła się doczekać, kiedy dołączy do niej zdjęcie córeczki.

„20 grudnia 2015. Nasza piękna dziewczynka.

Wczorajszego popołudnia nasze serca pękły, bo musieliśmy powiedzieć Ci żegnaj (…) Mamy na zawsze troje dzieci, nie dwoje (…) „

Kilka dni po śmierci dziewczynki tomografia komputerowa wykazała zmiany w płucach Heidi. To, jaki mają one charakter, okaże się w marcu.

„(…)być może niektórym trudno jest pojąć, dlaczego nie żałuję zatrzymania dziecka. Poznałam ją. Była małą osobą, z jej własną osobowością, a wspomnienia jakie o niej zachowaliśmy będą wciąż żyły. Jeśli wierzysz w Boga, możesz myśleć, że ją kiedyś znów zobaczę. To jest coś, w co ja muszę uwierzyć. (…) Ally była dla mnie lekiem. Była motywacją, optymizmem, miłością…”

Heidi podkreśla, iż całym sercem wierzyła, że Ally będzie żyła. Gdyby wiedziała, że będzie inaczej, nie zgodziłaby się na tak wczesny poród.

Mimo śmierci córeczki, Heidi wciąż ma nadzieję. Czuje, że jest potrzebna swoim dzieciom i Keithowi.

A jeśli chodzi o motyla…

„Już się ciebie nie boję. W rzeczywistości nie mogę się doczekać kiedy cię zobaczę”…

*Cytaty pochodzą z bloga Heidi Loughlin – tutaj. Heidi prowadzi także stronę na Facebooku – tutaj. Zdjęcie opublikowane za jej zgodą.


Po śmierci dziewczynki strona założona wcześniej przez Heidi i jej przyjaciółkę Cathy (tutaj) w celu uzbierania funduszy dla rodzin wcześniaków w szpitalu St. Michaels w Bristolu zebrała ponad 16.000 funtów wpłat. (Do tej zbiórki, zatytułowanej „Łyse dla dzieci”, także Cathy ogoliła głowę).

Panie związane ze stroną G’Star Crafts (tutaj) zrobiły na szydełku w imieniu Ally ponad 100 czapeczek dla wcześniaków i wysłały je do wspomnianego szpitala.

Kilka czytelniczek bloga Heidi rozpoznało u siebie symptomy, opisane przez autorkę i udało się na dalszą diagnozę, być może ratując swoje życie.

Do charakterystycznych objawów zapalnego raka piersi należą:

  • zaczerwienienie lub rumień
  • obrzmienie lub gwałtowny wzrost wielkości sutka
  • uczucie ciepła w piersi
  • wrażenie ciężkości, pieczenia lub tkliwości piersi
  • wciągnięcie brodawki sutkowej
  • powiększenie pachowych lub obojczykowych węzłów chłonnych
  • może wystąpić także efekt „skórki pomarańczowej”, czyli zgrubiałej skóry z charakterystycznymi dołkami
  • często brak jest wyczuwalnego guza w zajętej nowotworem piersi

Ten rodzaj nowotworu u kobiet ciężarnych i karmiących bywa mylony z zapaleniem piersi. Charakterystyczne jest to, że objawy nie ustępują po antybiotyku.

 

Heidi, we pray for your health.

Podziel się
  • http://gulbaska.pl Aleksandra Gulbas

    Aż mi serce się zatrzymało na moment, gdy czytałam tę historię… Przyznam szczerze, że kiedyś poruszaliśmy ten temat z Ojcem Polakiem. Wtedy byliśmy zdania, że prawdopodobnie z ciężkim sercem postawilibyśmy na mnie. Dziś nie jestem tego taka pewna i mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli tego sprawdzać.

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Heidi pisze u siebie,że decyzja o zachowaniu dziecka była dla niej oczywista.Dopiero cesarkę w 28 t.c. przeżywała bardzo,choć całym sercem wierzyła,że mała da radę. Dawano jej 90% szans i na początku wszystko wskazywało na to,że się uda i styczeń Heidi spędzi między chemią a noworodkowym OIOMem..

  • http://martynag.pl/ MartynaG.pl

    Czytałam to wylewając łzy… potok gorzkich łez 🙁 Boli mnie serce… bo wiem co to znaczy. Jestem matką – nie tylko jednego dziecka, które mogę tulić do piersi.

    Niestety Heidi los nie oszczędza 🙁 nie oszczędza jej choroba ! I to jest najgorsze… Oby WYGRAŁA!

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Mam taką nadzieję i tego życzę jej i jej chłopakom.

  • Maluch w domu

    Tak naprawdę brakuje mi słów by napisać coś mądrego. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Trzymam kciuki by udało jej się pokonać to paskudztwo. Żal serce ściska, kiedy cierpienie goni cierpienie. A inicjatywa podjęta przez nią mimo trudnej sytuacji życiowej jest godna podziwu.

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Mi też trudno ująć w słowa myśli,ale ta sytuacja uczy bardzo wiele.Dlatego starałam się przekazać to bez mojej opinii..

  • http://antoonovka.pl Joanna Janaszek

    Przeczytałam jednym tchem. Nie miałam pojęcia, że taki rąk istnieje…

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Jednym z powodów,dla którego zajęłam się tą historią jest właśnie chęć pokazania,że taki rak istnieje.Jak widać,nawet niektórzy lekarze ignorują jego objawy.Ja też o nim nie wiedziałam,sądziłam że rak piersi to zawsze guz. Rak zapalny to 1% inwazyjnych nowotworów piersi,ale bardzo agresywny. Warto być czujnym.

  • Kamila Konrad

    To bardzo przykra historia ;(

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Mam nadzieję,że ciąg dalszy będzie pomyślny

  • http://turkusowakropka.com/ Tedi

    Okropnie się popłakałam. Strasznie mi przykro, że ktoś musi podejmować takie decyzje. Przykro mi a zarazem cieszę się, że to przeczytałam, bo wiedza jest naszym sprzymierzeńcem.

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Tak,myślę że poza wzruszeniem ta historia daje coś jeszcze.

  • http://mamorki.com Mamorki

    Zryczałam się, okrutnie…
    jak pomyślę…
    idę przytulić mojego skrzata…

    Diana

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Mam podobny odruch gdy czytam takie rzeczy.Przytulić dzieci..

  • http://www.blizniakinapiersi.pl/ Bliźniaki na piersi

    Ciarki przebiegły mi po plecach, a łzy po policzkach:(:( Tak jak napisałaś, już nie będę narzekać na płaczące dzieci, nawet jeśli będzie to płacz synchroniczny…Szkoda, że już śpią..

  • Patrycja

    Kochajmy nasze szkarby .. Nie którzy nie dostają tej szansy ;(

  • Córeczka

    Wiem co to stracić dziecko.
    Sama będąc młoda zaszłam w ciążę często leżała w szpitalu bo coś się działo.

    Złapały mnie skurcze a serduszko mojego synka przestało bić 🙁
    Załamałam się.
    Ale teraz mam śliczną prawie dwuletnią córeczkę.

  • http://www.twinmama.pl TwinMama

    Bardzo ważny wpis. Bardzo ważny temat. Bardzo brak mi słów…

  • MyMami

    siedzę i płacze…..

Polub Elementarz

Hurra chcesz mnie polubić
Hurra chcesz mnie polubić
INSTAGRAM

Chmurka

adaptacja do przedszkola Baleron białoruski z szynkowara; karkówka z szynkowara bank mleka; mleko matczyne; Salma Hayek karmi piersią; karmienie czyjegoś dziecka bezdech bicie dzieci blendowanie chłopiec bawi się lalkami; co robić z dzieckiem czworaczki z Bydgoszczy; czworaczki; pomoc dla czworaczków czytanie dziecku; jak zachęcić do czytania domowa mielonka tyrolska; mielonka z szynkowara etykietowanie dziecka; rola ojca w życiu dziecka gotowanie dla niemowlaka instagram jak skutecznie i bezpoleśnie popełnić samobójstwo; jak się zabić; jak odebrać sobie życie jak wykąpać bliźniaki jak wyrwać mleczaka jak zwiększyć szansę na bliźniaki karmienie piersią trojaczków; karmienie tandemowe; jak karmić trojaczki kolka niemowlęca; sposoby na kolkę; sab simplex; biały szum najtrudniejsze w wychowaniu bliźniąt narodziny niebanalny prezent; prezent dla babci; prezent dla dziadka niebezpieczne środki czystości; naturalne środki czyszczące odpieluchowanie bliźniąt; nocne odpieluchowanie; nauka korzystania z nocnika pierwsza zupka Polisport Wallaby Evolution rozszerzanie diety Rummikub; gra rodzinna; fajna planszówka Sala Zabaw w Lublinie; wyniki konkursu samobadanie piersi; samobadanie jąder; gra wstępna śmierć w nagrzanym samochodzie spanie z dzieckiem; współspanie; dzielenie snu; bliskość w nocy strzykawka talk-show; prawda w mediach; najpopularniejszy talk-show tort usypianie przedszkolaka wagon Step2; dla bliźniąt; wózek dla bliźniaków warzywa na balkonie; kreatywne zabawy ekologiczne weleda Wielkanoc współspanie bliźnięta zabawki do kąpieli; Lilliputz; Wężowa wyspa; Fisher Price; Hot Wheels; Przyjaciele z wanny zapiekanka z cukinii; obiad z cukinii; cukinia na kanapki ziemniaczki pieczone po żydowsku; ziemniaki po żydowsku