7 mam, 7 par bliźniąt, 7 mlecznych historii

Jakiś czas temu opisywałam naszą historię karmienia bliźniąt. Dzisiaj mam dla Was wspomnienia siedmiu bliźniaczych mam, które zechciały opowiedzieć o swojej mlecznej drodze.

Aneta, mama Mateusza i Martyny (inaczej „szarańczy”;) w wieku 3 lata 9 miesięcy, karmionych piersią 2,5 roku.

Karmiliśmy się 2,5 roku, odstawili się stopniowo – najpierw żłobek i moje pójście do pracy, później jakoś powoli dzienne karmienia znikły zupełnie, budzili się tylko w nocy. Po 2 roku życia tych pobudek stopniowo zrobiło się mniej, a jak dostali swoje łóżka i nowy pokój na 2,5 roku to przestali się budzić w ogóle.

FB_IMG_1448630398491

Zawsze warto karmić piersią. To zdrowie, bliskość i – bardziej egoistycznie – ogromna oszczędność czasu, szczególnie przy jednoczesnym karmieniu. Nie wyobrażam sobie ile by mi się schodziło z myciem, wyparzaniem, przygotowywaniem mleka… Od urodzenia dzieci jestem strasznie roztrzepana, więc podejrzewam, że mleka modyfikowanego mogłoby kiedyś „przypadkiem” zabraknąć;) Przyznam, że dużym impulsem do walki z problemami, do tego by się nie poddać były też względy ekonomiczne. Akurat jak byłam w ciąży, to mąż stracił pracę, mieliśmy duże kłopoty, ale dzięki karmieniu piersią wiedziałam, że chociaż dzieciom niczego nie zabraknie…

Początkowo byłam nastawiona po prostu na to, że chcę spróbować.  Później, że do roku, potem żłobek to nie był dobry moment na zakończenie i jakoś tak poszło:) Po czasie wiem, że moja wiedza na ten temat była zerowa. Jeśli przyszła mama chce karmić, to powinna poszukać rzetelnej wiedzy na ten temat. Moje wyobrażenie opierało się na sytuacji przyjaciółki z innego szpitala – otrzymała masę wsparcia, miała dostępny laktator, nauczyli ich dokarmiania po palcu w razie czego. To co zastałam ja po urodzeniu dzieci było diametralnie inne. Dzieci przyniesiono po kilku godzinach, pojedynczo (!) położono przy piersi, ale one nawet nie chciały ssać, przysypiały. Okazało się później, że bez naszej zgody i wiedzy zostały nakarmione mlekiem modyfikowanym i to butelką. Dowiedziałam się, że mam próbować przystawiać, a potem podawać mleko modyfikowane, bo inaczej spadną za bardzo z wagi i nas będą trzymać do skutku. Próbowałam ich przystawiać, kombinowałam i nikt nawet się nie zainteresował, czy robię cokolwiek w tym kierunku, nie mówiąc już nawet o tym, czy robię to dobrze… Dopiero ostatniej nocy jedna jedyna położna jak zobaczyła moje próby, to doniosła poduszek i pokazała jak przystawić. Mam poczucie, że nikt nawet nie wierzył w szpitalu, że nam się uda. Nawet na wypisie mamy karmienie mieszane w zaleceniach, mimo że już w czwartej dobie w szpitalu dostawali tylko pierś i pediatra o tym wiedziała.
W dniu wyjścia dostałam mega nawału – też nikt nie pomógł, a nawet zaszkodzili, bo kazali odciągać ile się da… Przez to dorobiłam się zapalenia, gorączki i za chwilę kolejny błąd lekarza internisty – antybiotyk, bo nie miał bladego pojęcia jak pomóc.
Kolejna sprawa to koszmarny ból na początku każdego karmienia przez wiele tygodni, nic nie pomagało, dzieci dobrze przystawiane, do tej pory nie wiem dlaczego tak było. Przetrwałam… bo wiedziałam, że to dla nich najlepsze.

Kolejne nasze problemy, które się pojawiały też niestety trafiały na nierzetelną wiedzę lekarzy i problemami były przez naszą niewiedzę… Martynka ulewała, a raczej chlustała. Jedyna porada – zagęszczanie mleka i karmienie butelką. Na moje słowa, że ona nie toleruje butelki, lekarka rozkłada ręce i proponuje mleko modyfikowane. Kolejny temat: Martynka za mało przybiera – panika, badania, zalecenie dokarmiania. Miałam dość, postanowiłam zalecenia olać i budziłam ją częściej w nocy. Teraz z obecną wiedzą wiem, że problemu nie było – Mała przybierała idealnie książkowo! Tylko była porównywana do dzieci urodzonych powyżej 3 kg i karmionych mlekiem modyfikowanym… Ile nerwów nas to kosztowało tylko ja wiem… Mąż ślepo wierzy lekarzom, więc z jego strony w tej kwestii wsparcia nie miałam.

Tak więc kończąc narzekanie, moja rada to zaopatrzyć się w poduchę do karmienia bliźniąt – może nie jest niezbędna, ale uratowała mi życie, laktator – wiem, że nie każda korzysta, ale w pierwszym roku często się przydawał.
Samo przystawianie to nie problem, wystarczy poćwiczyć i nie ma rzeczy niemożliwych:) U nas bardzo sprawdziła się synchronizacja – jak budziło się jedno to budziłam i drugie, jak któreś zasypiało to starałam się uśpić i drugie. To pozwalało mi odpocząć, zrobić coś w domu i bez problemu wyjść na spacer i to nie jeden w ciągu dnia.

No i najważniejsze UWIERZYĆ że da się dwójkę dzieci wykarmić, że da się radę oraz zdobyć RZETELNĄ wiedzę przed urodzeniem się dzieci, np. blog Hafija.pl. Plus doszkolić Tatusia nawet na siłę;) Ze względu na początkowy amok i permanentne zmęczenie, znaleźć kogoś kto karmi piersią dłużej niż kilka tygodni, kto ma na ten temat wiedzę i kto będzie wsparciem. Ewentualnie dobrego doradcę laktacyjnego.
No i niestety nie słuchać w kwestii karmienia piersią lekarzy – zawiodłam się na wszystkich, z którymi miałam styczność! Mają zerową wiedzę na ten temat, tak samo jak wiele pielęgniarek i położnych niestety.

Dla mnie przykładem była tylko przyjaciółka, która karmiła piersią prawie do 2 lat, dzięki temu wiedziałam, że się da:) Reszta bliskich znajomych, rodziny albo w ogólne nie karmiła piersią albo „traciła pokarm”… Nikt nie rozumiał, jakim cudem karmimy się mimo tylu problemów, a już w późniejszym okresie, po roku byłam jak kosmitka!:)
Spotkało nas też później trochę przykrości, np. sąsiadka, koleżanka z bloku obok, kiedyś w dyskusji chyba na stronie Nestle skwitowała, że karmienie piersią powyżej roku jest obrzydliwe i nienormalne. Poczułam się jakbym dostała w twarz…
Później w naszym pierwszym żłobku poproszono mnie o przyniesienie mleka modyfikowanego, żeby mogli dzieciom kaszkę zrobić. Poinformowałam, że nie przyniosę, bo dzieci nie jedzą mleka modyfikowanego i żeby robić na wodzie. Po czym po dwóch dniach widzę na rozpisce, że zjedli kaszkę, w ilości której nie zjadali nawet na dwoje nigdy i do tego po moim dopytaniu czy była na wodzie okazało się, że zrobili na mleku dla alergików!!! Myślałam, że zabiję… a dzieci zsypało całe, dosłownie.
Jeśli chodzi o lekarzy to po początkowych „poradach” o dokarmianiu, zagęszczaniu, przyszedł czas na odstawianie… Jak się rozchorowałam to dwóch lekarzy odmówiło mi leków i leczenia, jeśli nie odstawię dzieci. „Karmi Pani. A ile dzieci mają?” – „Dwa lata prawie.” -„To odstawić, już i tak za długo.”

Oj, miałam już nie narzekać… no to lepiej skończę:)

Magda, mama Kasi i Zuzi w wieku 3 lata i 10 miesięcy (karmione do 21 miesiąca)

IMG_5662

Karmiłam dziewczynki 19 miesięcy (pomijając pierwszy miesiąc życia, bo tylko je „przystawiałam”, a dokarmiane były mlekiem modyfikowanym oraz ostatni miesiąc kiedy je odstawiałam, bo wybierałam się na operację). Ale gdyby te miesiące policzyć to byłoby 21 miesięcy:)

Warto karmić piersią bliźnięta z kilku powodów. Po pierwsze, zbliża to mamę i dziecko, buduje wieź i pozwala na spędzanie mnóstwa czasu blisko. Po drugie, daje dziecku odporność. Mleko mamy dostosowuje się choćby konsystencją i zawartością w rożnych porach dnia, rożnych etapach karmienia. Jest takie, jakiego potrzebuje dziecko, łącznie z tym, że w okresie letnim może być jedynym napojem.  Kolejnym powodem jest to, że mleko ma rożny smak i zapach w zależności od tego co zje mama, wiec dziecko od początku uczy się różnorodności w posiłkach (ja w to wierzę, choć nie wszyscy maja takie podejście). Naturalny pokarm jest ekonomiczny (dwie buzie potrzebują dużo mleczka, a modyfikowane jest po prostu drogie). Ważne też, że nic nie trzeba wyparzać, podgrzewać, mieszać. Mleko zawsze jest z tobą (nawet w podróży czy na spacerze), o każdej porze dnia, nie musisz budzić się wcześniej i biec przygotować, bo maluch zacznie płakać…

IMG_5664

Najtrudniejsze było dla mnie karmienie w pierwszych dniach po urodzeniu. Po pierwsze, bolała mnie rana po cięciu. Z bólem poradziłam sobie tak, że na początku przystawiałam dziewczynki osobno spod pachy i nie uciskały wtedy brzucha. Kolejny problem, jaki się pojawił był taki, że „karmienie” odbywało się na sucho, bo pokarmu nie miałam od razu, co spowodowało rany na sutkach. Pomogła mi maść od siostry Nipple Cream firmy Motherlove, nie wymagająca mycia przed karmieniem i w pełni „jadalna” oraz bezpieczna dla dziecka.

Dużym wsparciem w karmieniu była dla mnie siostra, która podarowała mi tą cudowną maść oraz pompę do mleka Medela na dwie piersi… Oszczędziło mi to wiele czasu i ułatwiło rozbujanie laktacji, a potem wspierało w kryzysach (jak było zbyt dużo mleka a maluchy za długo spały, bo za mało miałam jedynie na początku 😉 No i mąż, który dzielnie podawał dzieci i odkładał jak ja już nie miałam siły wstać, uzupełniał wodę w bidonie, parzył herbatki, przynosił jedzonko i nie narzekał, że nie sprzątnięte;) Bo pierwszy miesiąc walki o mleko i poznanie potrzeb maluchów to naprawdę nie miałam za bardzo czasu na nic 🙂

IMG_5665

Z rad tych „cudownych” dla mam bliźniąt to jedynie taka, że pokarm rodzi się bardziej w głowie niż w piersiach. I spokój, pozytywne nastawienie są tak samo ważne jak odpowiednia ilość płynów i jedzenie… Nie warto wierzyć, że ktokolwiek ma za „chude” czy za „słabe” mleko! I jest naprawdę niewiele przypadków kiedy karmienie piersią nie jest możliwe, ale… Żeby miało sens to mama musi naprawdę chcieć i czerpać z tego radość, bo jakiekolwiek mleko podane dziecku najlepiej mu służy jak jest podane z MIŁOŚCIĄ i uśmiechem na ustach 🙂

Kasia, mama 13-miesięcznych Juliuszka i Antoniego, nadal karmionych piersią

Karmię chłopców piersią cały czas. Chciałabym, żeby sami się odstawili, jednak 2 lata to górna granica ze względu na moją konieczność leczenia się. Dlatego dostają sporo jedzenia stałego, na szczęście uwielbiają jeść – z cycków też. Chciałabym, żeby odstawienie nie było horrorem i traumą dla nich i dla mnie, więc jeszcze nie wiem jak to będzie. Może leczenie poczeka, a może chłopcy będą na tyle duzi, że zrozumieją… Mam jeszcze prawie rok.

20150811_141911

Dlaczego warto? Wszystkie plusy karmienia piersią są ogólnie znane, ale dodatkowymi udogodnieniami dla mnie jest usypianie, leczenie każdego płaczu, ząbkowania, nieszczęścia gdy zabawka nie chce współpracować. Nie mam pojęcia, jak matki usypiają dwójkę na raz! Poza tym wstawanie w nocy jest koszmarem, a ja tylko obracam się na jeden albo drugi bok i śpię dalej, a młody je. Poza tym, gdy obaj wyją jak coś się wydarzy, to też uspokajacz. Więź, bliskość, uczucie, uśmiech, satysfakcja jaką mam po wykarmieniu dzieci, uczucie spełnienia i zadowolenia. Zresztą dla mnie karmienie piersią jest zupełnie naturalne. Nie miałam pojęcia, ile matek daje mleko modyfikowane do momentu jak zaszłam w ciążę i jak zaczęłam się tym interesować. Nieco mnie to szokuje…

Najtrudniejsze? Najtrudniejsze było udowodnić innym, że da się wykarmić bliźniaki bez dodatkowej butli. I znaleźć ODPOWIEDNI rozmiar stanika (65J). A tak poważnie, to… Najtrudniejsze było wiszenie na cycku chyba. Szczególnie w nocy. Jak chłopcy mieli do 3 miesięcy, to prawie spałam tylko na siedząco. Gdy obudzili się na cycka w nocy, to ich przykładałam i zaraz zasypiałam z nimi. Nie wiem, czy sobie poradziłam?! Minęło. Żadne budziki nie dawały rady. Wychowuję ich sama, więc nikt obok w łóżku nie siedział ze mną, jedynie moja mama była w domu i czasem pamiętała o budziku. Trudne też było przyzwyczajenie się do płaczu obu na raz, gdy są głodni i przesikani. Do tego też trzeba przywyknąć. Każdy wiek ma swoje prawa, a ten ma takie i koniec. Wydaje mi się, że ogólnie karmienie piersią bliźniąt nie jest bułką z masłem jeśli chcemy mieć typowe rodzicielstwo bliskości, ale ja jestem zadowolona z tego, jak chłopcy byli i są karmieni. Jest to „poświecenie” według moich prawie wszystkich koleżanek, ale ja sobie nie wyobrażam inaczej.

Największym wsparciem była i jest moja mama. Jak wspomniałam, jestem sama z maluchami, a cięcie było dla mnie ciężką przeprawą. Graniczna anemia – 6.0 hemoglobiny, dzieci w inkubatorze, mnie wypisali i wyłam. Mama przeszła to wszystko obok mnie, mówiąc jaka jestem dzielna i wspaniała. Gdyby nie ona, nie wiem czy byśmy to przetrwali. A na pewno chłopcy nie byliby karmieni piersią, bo ona gotowała, sprzątała i robiła inne rzeczy, póki ja nie doszłam do siebie. Druga rzecz, bez której nie wyobrażam sobie karmienia piersią, to Internet w komórce i książka!

Rady… wierzyć w siebie. Nic więcej. Ja ani razu nie pomyślałam, że się nie uda, że będę musiała dać butlę, że mleko jest „nie takie”. Byłam pewna, że będę karmić piersią za wszelką cenę i karmię. Karmienie jest w głowie. Nie miałam nawet pół kryzysu laktacyjnego. Da się?! DA!!!

Co chciałabym przekazać przyszłym mamom bliźniąt… chyba żeby się nie poddawały, bo karmienie piersią to najcudowniejsza przygoda życia. Dzieci rosną zbyt szybko, by iść na fitness albo pazury zamiast dać cycka. Wiara i świadomość, że budujesz więź na całe życie jest najcudowniejsza. Dajesz zdrowie i siłę, by potem mogli zmagać się ze wszystkimi huraganami świata.

Karolina, mama 19-miesięcznych Karinki i Jagódki (karmione nadal piersią)

Dziewczynki są głównie na piersi. Jedzą inne rzeczy, ale jedynie mleko w takich ilościach, żeby się nasycić. Stosujemy metodę BLW (Bobas Lubi Wybór/ Baby Led Weaning – przyp. Elementarz Mamy) i zgodnie z oryginalnym zamysłem planuję karmić do samoodstawienia. Bliźnięta warto karmić piersią z tego samego powodu, co każde inne dziecko – dla jego dobra. Mleko mamy jest najzdrowsze i żadne modyfikowane mleko go nie zastąpi.

95 004

Najtrudniejszy w karmieniu piersią był chyba moment, gdy dziewczynki miały około 3 miesięcy, ponieważ zaczęły przesypiać coraz mniej i nie wiedziały, co mogą robić z czasem, także cały czas chciały wisieć na piersi. Przeczekałam ten moment z myślą, że za kilka miesięcy będę mieć zupełnie inne problemy. I faktycznie tak jest, bo im dzieci starsze tym karmienie jest coraz prostsze. Dla przykładu, nie muszę siedzieć nieruchomo pół godziny, tylko na kilka minut dziewczynki same przyjdą i usiądą mi na kolanach w wygodniej dla wszystkich pozycji.

Największym wsparciem dla mnie było to, że mieszkamy sami i nie musiałam słuchać „złotych rad” mam, babć itp. Naprawdę niewielki procent kobiet jest świadomych wszystkich aspektów karmienia piersią, a te które są nieświadome rozsiewają nieprawdę na prawo i lewo, zniechęcając młode matki oraz namawiając ich na podanie butli. Przykłady można wymieniać bez końca: a to że dziecko się złości, bo mama nie ma wystarczająco mleka, a to że się nie najada, że mama zjadła coś ciężkostrawnego i dlatego boli brzuszek ( z powodu zbyt restrykcyjnej diety wiele mam niepotrzebnie rezygnuje z karmienia; ja osobiście od początku jadłam wszystko, na co miałam ochotę).

Jeżeli miałabym coś radzić przyszłym mamom bliźniąt, powiedziałabym: zaufajcie swojej naturze ! Nie pozwólcie się zwariować koncernom i firmom, które zrobią wszystko, żebyście kupiły mleko modyfikowane. Człowiek jest z natury ssakiem i matka jest zdolna wykarmić swoje potomstwo, niezależnie od tego ile go posiada. Jako osoba wierząca jestem przekonana, że człowiek został stworzony w sposób doskonały, tak samo doskonałe jest nasze mleko i żaden człowiek nie jest w stanie stworzyć czegoś równie dobrego.

Monika, mama 8-letniej Eleni oraz 14 – miesięcznych Ariadni i Danai  (bliźniaczki są nadal karmione piersią, „planuję karmić do około 2 lat, zobaczymy”)

DSC_0701

Warto karmić bliźnięta piersią, ponieważ to naturalny i najzdrowszy pokarm dla naszych dzieci…Ma też inne zalety, jak poczucie bliskości, więzi itp…
Najtrudniejsze były dla mnie dwa, trzy pierwsze miesiące do chwili, aż ustabilizowała się u mnie podaż z popytem… Przeszłam kilka zapaleń piersi, pozatykane kanaliki, gorączka i tym podobne przejścia, jak tylko miałam dłuższą przerwę w karmieniach. Winna była chyba nadprodukcja. O takich szczegółach jak zmęczenie i niewyspanie nie wspomnę.

FB_IMG_1448819619913
Z gadżetów najważniejsza jest moim zdaniem poduszka do karmienia dla bliźniąt (kwadratowa, twarda i własnej roboty, a nie za jakieś grube pieniądze). Dużym wsparciem był też oczywiście mąż, który zajmował się starszą córką (lekcje, zaprowadzanie do szkoły, basen, rower itp, żebym ja mogla zajmować się maluchami, które ciągle miałam przy piersi…)
Rady, jakich mogłabym udzielić przyszłym mamom bliźniąt to pozytywne nastawienie… Mamy dwoje dzieci,  ale i dwie piersi, damy radę! Nie warto stresować się, bo to nie pomaga. I bardzo ważne: dobrze się odżywiać i pić duuuużo wody, szczególnie na początku.

(Na zdjęciu Monika bierze udział w happeningu – karmieniu piersią w przestrzeni publicznej, w Grecji. Napis na tabliczkach głosi „θηλαζω”, czyli ” karmię piersią”. Dziewczynki zmęczone usnęły. Fot. Anastasia Asikidou.)

Katarzyna, mama piątki dzieci, w tym trzyletnich bliźniaczek Zosi i Jagny, karmionych piersią 2 lata i 8 miesięcy

Jestem mamą piątki. Pierwsze dziecko, mojego pierworodnego i jedynego syna urodziłam w 1993 roku. Były to czasy, kiedy położnice były zamknięte na porodówkach jak w więzieniu. Karmienia piersią się nie wspierało. Dzieci przynoszono matkom co trzy godziny. Nikt niczego nie tłumaczył. Prawdę mówiąc do dziś mam duży uraz. Kiedy w 2000 roku rodziłam pierwszą córkę Weronikę, w tym samym szpitalu, wszystko się zmieniło. Za rok urodziła się Ania, a po wielu latach w 2012 roku Zosia i Jagna.

Karmienie bliźniaczek piersią było dla mnie najoczywistszą rzeczą na świecie. Miałam za sobą karmienie trójki.Każde ze starszych dzieci karmiłam po trzy lata, w tym dziewczynki urodzone rok po roku jednocześnie.Karmiłam także Weronikę, kiedy Ania była w brzuchu, ale konsultowałam to z poradnią laktacyjną, bo mój świetny ginekolog powiedział uczciwie, że nie wie. Ania urodziła się zdrowa, duża i silna. Ponieważ karmiłam starsze dziewczynki jednocześnie, wiedziałam że karmienie dwójki jest możliwe, po prostu z doświadczenia. Tak więc Zosia i Jagna ssały 2 lata i 8 miesięcy. Nasze szczęście polegało na tym, że urodziły się po pełnych 38 tygodniach z wagą 2700g i 2620g. To uprościło tylko sprawę. Przy całej piątce nie było w domu butelek i nigdy nie dokarmiałam. Wyedukowałam się sama przy pierwszym dziecku. Chciałam wiedzieć, jaki jest mechanizm karmienia, jak to działa i nikt nigdy później nie mógł podważyć mojej wiary w karmienie. Zrozumiałam także jak ważne jest to dla moich dzieci. Bo karmienie piersią zaspakaja potrzeby dziecka TOTALNIE. Potrzebę zaspokojenia głodu, bliskości, bezpieczeństwa.

IMG_7333

Karmienie bliźniaczek nie było już dla mnie trudne. Jakieś małe problemy techniczne.W szpitalu, kiedy domagały się jednocześnie cyca wymyśliłam taką pozycję,by przystawić jednocześnie: matka na boku, dzieci jedno na drugim. Zależało mi na tym, bo kiedy położne słyszały ich płacz to przychodziły i, o zgrozo, natychmiast chciały dokarmiać. Po co?! W domu przez krótki czas, tj. góra 1 lub 2 miesiące karmiłam na rogalu, ale jak tylko podrosły stało się to niewygodne. Moja metoda była więc taka,że karmiłam jakby na zapas. Jeśli jedna się kręciła, nawet jeszcze nie płakała dostawała mleka zanim druga się obudziła. Spałam z nimi w jednym łóżku po to, by w nocy tylko przeskoczyć od jednej do drugiej. Nigdy nie bałam się karmić na śpiocha i dzięki temu nie umarłam z braku snu, a dzieci kiedy czują matkę śpią lepiej. Dla mnie sen to podstawa.

Do 3 miesięcy byłam w stanie razić sobie sama. Potem dzieci domagają się już więcej obecności, noszenia i uwagi. Zaczęły się schody. Karmienie dalej świetnie się udawało, tylko że druga dziewczynka potrzebowała drugiej osoby i tak wkroczyła moja mama. Mąż też po pracy angażował się bardzo. Bez wsparcia dodatkowych osób byłoby mi znacznie, znacznie trudniej. Moja mama wzięła na siebie gotowanie, dzięki temu jadłam w miarę na czas, ciepłe posiłki, czego bardzo mi brakowało kiedy karmiłam starsze dzieci i pamiętam, że byłam bardzo osłabiona. Bliźniaczki były więc tak jak należy do pół roku życia wyłącznie na cycu, bez dopajania także. Potem zaczęłam rozszerzać dietę i było już tylko łatwiej.

Młodym kobietom trzeba mówić, że te parę pierwszych miesięcy totalnego zaangażowania to tak naprawdę bardzo krótko, choć wydaje się nieskończonością. Że nie ma lepszej inwestycji w zdrowie dzieci. Że nie ma też sensu, by wydawać krocie na mleko modyfikowane, po którym często są różne inne kłopoty np. z trawieniem, alergiami itp., o których czytam i których po prostu nie znam.

Natalia, mama 18-miesięcznych Jeremiego i Kosmy, wciąż intensywnie karmionych piersią („końca nie widać, myślę że jeszcze co najmniej pół roku”)

DSC02145(1)

Warto karmić bliźnięta z tych samych powodów, dla których warto karmić jedno dziecko (bliskość, zdrowie, itd.). Po jakimś czasie okazuje się to wygodne, na pewno ekonomiczne. U moich dzieci karmienie piersią ewidentnie przekłada się na bardzo dobrą odporność (do tej pory raz tylko mieli kaszel). Daje to też ogromną osobistą satysfakcję – pomimo obiegowej opinii, że się nie da, że to trud ponad siły.

Miałam trudny początek, przed porodem miesiąc leżałam w szpitalu, źle zniosłam cesarskie cięcie. Byłam bardzo zmęczona psychicznie i fizycznie. Laktator był moim największym wrogiem – dołowały mnie żenujące wyniki i rozczarowane położne. Moje dzieci już w pierwszej dobie po urodzeniu były dokarmiane mlekiem z banku kobiecego, potem dostawały mleko modyfikowane, na wypadek gdyby moje karmienie piersią miało być porażką. W szpitalu usłyszałam, że bliźniąt nie da się karmić piersią, że dzieci nie przybierają na wadze, więc w piersi pobawimy się w domu. Czułam, że jak tylko nas wypuszczą, wszystko się zmieni. Tak też było, dzieci od razu ruszyły z waga, a ja z piersiami, choć nie miałam nigdy upragnionego nawału. Pierwsze 4 miesiące obsesyjnie przystawiałam dzieci, w sumie nie wyjmowałam im piersi z buzi – leżałam i karmiłam. Spały na mnie dzień i noc. Odejmowałam konsekwentnie butelkę po butelce wbrew sceptycznym spojrzeniom – bo marnie śpią, bo może się nie najadają, bo płaczą itd. Byłam uparta, wiedziałam czego chciałam.

Największym wsparciem na pewno był mój mąż – kibicował mi, wspierał, podawał dzieci, znosił wszelkie niewygody (znosi do tej pory:) Poza tym na pewno dobre słowo od mojej mamy, była ze mnie najzwyczajniej dumna. Warto też znaleźć kogoś, kto albo już karmił bliźnięta, albo właśnie zmaga się z tym samym wyzwaniem – polecam grupy na Facebooku, ja w blogosferze trafiłam na Anię z bloga Mamanka.pl – miałyśmy wyznaczony dokładnie ten sam dzień porodu bliźniąt!

Poza tym polecam boga Hafija.pl – gdybym znała go wcześniej, nie uległabym laktatorowemu terrorowi, nie piłabym 5 litrów wody, uniknęłabym bawarek i innych mitów i kitów laktacyjnych. Poza tym nie przeceniałabym wymyślnych poduszek do karmienia – u mnie najbardziej sprawdziło się kilka jaśków, jakaś kołderka i już.

Karmienie bliźniąt to spore wyzwanie, ale z mojego doświadczenia wynika,że przy odpowiednim uporze nie ma przeciwności, których nie da się pokonać. Podstawa sukcesu to po prostu ssanie piersi plus cierpliwość i pokora wobec nowej roli. Na pewno pomaga przekonanie do wychowania w nurcie (czy z elementami jak w moim przypadku) rodzicielstwa bliskości. Warto od samego początku, jeszcze w szpitalu, ufać własnej intuicji, nie przeceniać dobrych rad położnych.

Poza tym, tak od praktycznej strony – warto moim zdaniem pójść na kompromis i na przykład oprócz piersi dać dzieciom smoczki (jeśli zechcą) czy coś innego, co oprócz piersi będzie je uspakajało w trudnych chwilach (ząbkowanie, muchy w nosie). U nas niestety dzieci się zradykalizowały i nic innego oprócz piersi nie działa, nad czym czasem ubolewam…

(Wiadomość, jaką dostałam później od Natalii: „Zapomniałam dodać, że wcale mi nie obwisły cycki do pępka – są w życiowej formie:P Jakby żadna inna dziewczyna o tym nie wspomniała, możesz ode mnie dodać – może dla kogoś to ważne”).

Dziękuję wszystkim mamom, które podzieliły się swoimi historiami!

Podziel się
  • Kamila Konrad

    Niezłe historie …
    Ja bym wymiękła …
    http://www.kolorowe-usta.blogspot.com

  • F.

    Bardzo pozytywne. 🙂 Fantastycznie, że kobiety się nie zniechęcają do karmienia przy dwójce dzieci. W końcu, jak było już wcześniej zauważone, mamy po dwie piersi.

  • Emilia Paula Senderska

    Wspaniałe historie! 🙂

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      🙂

  • Maluch w domu

    Drogie Panie. Ukłony w Waszą stronę! To nie lada wyczyn karmić tak długo jedno dziecko, a co dopiero bliźnięta!

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      To naturalne;)

  • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

    Koniecznie!Napiszę do Googla;) Dziękuję i witam Czytelniczki Antoonovki:)

  • Sweetshoop.pl

    Piękne historie. Świetne mamy!

  • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

    2 piersi troje dzieci

  • Annia

    Piękne historie! Panuje opinia, że bliźniaki karmi się mm. A jednak się da i to całkiem długo! Ukłony dla bohaterek.

    • http://www.elementarzmamy.pl/ Izabela

      Takie teksty jak ten mają właśnie obalić mit,że jak bliźniaki to na pewno mm:)

Polub Elementarz

Hurra chcesz mnie polubić
Hurra chcesz mnie polubić
INSTAGRAM

Chmurka

adaptacja do przedszkola Baleron białoruski z szynkowara; karkówka z szynkowara bank mleka; mleko matczyne; Salma Hayek karmi piersią; karmienie czyjegoś dziecka bezdech bicie dzieci blendowanie chłopiec bawi się lalkami; co robić z dzieckiem czworaczki z Bydgoszczy; czworaczki; pomoc dla czworaczków czytanie dziecku; jak zachęcić do czytania domowa mielonka tyrolska; mielonka z szynkowara etykietowanie dziecka; rola ojca w życiu dziecka gotowanie dla niemowlaka instagram jak skutecznie i bezpoleśnie popełnić samobójstwo; jak się zabić; jak odebrać sobie życie jak wykąpać bliźniaki jak wyrwać mleczaka jak zwiększyć szansę na bliźniaki karmienie piersią trojaczków; karmienie tandemowe; jak karmić trojaczki kolka niemowlęca; sposoby na kolkę; sab simplex; biały szum najtrudniejsze w wychowaniu bliźniąt narodziny niebanalny prezent; prezent dla babci; prezent dla dziadka niebezpieczne środki czystości; naturalne środki czyszczące odpieluchowanie bliźniąt; nocne odpieluchowanie; nauka korzystania z nocnika pasztet dla niemowlaka; pasztet dla dziecka; domowa vegeta pierwsza zupka Polisport Wallaby Evolution prezent dla dwulatka; prezent na 2 urodziny rozszerzanie diety Rummikub; gra rodzinna; fajna planszówka samobadanie piersi; samobadanie jąder; gra wstępna śmierć w nagrzanym samochodzie spanie z dzieckiem; współspanie; dzielenie snu; bliskość w nocy strzykawka talk-show; prawda w mediach; najpopularniejszy talk-show tort usypianie przedszkolaka wagon Step2; dla bliźniąt; wózek dla bliźniaków warzywa na balkonie; kreatywne zabawy ekologiczne Wielkanoc współspanie bliźnięta zabawki do kąpieli; Lilliputz; Wężowa wyspa; Fisher Price; Hot Wheels; Przyjaciele z wanny zapiekanka z cukinii; obiad z cukinii; cukinia na kanapki ziemniaczki pieczone po żydowsku; ziemniaki po żydowsku